Kurt Schwitters - Merz Blauer Vogel (Blue Bird)

Rozdział 1:

Regularne podróże wpływają bardzo silnie na to, jak postrzegam świat. Mówiąc o wyjazdach, mam na myśli Paryż zajmujący zasadnicze miejsce w moim życiu zarówno artystycznym jak i osobistym. Jest to legendarna stolica awangardy oraz mody, w której tworzyli między innymi Georges Braque, Pablo Picasso, Salvador Dali czy Ernest Hemingway. Dodatkowo, w ostatnich kilku latach odbyło się tam kilka imponujących wystaw prezentujących dwudziestowieczny kolaż. Wśród nich pragnę wymienić ekspozycję ,,Picasso.Mania” oraz ,,Mexique”, które miałam przyjemność zobaczyć na żywo. Pierwsza z nich odbyła się w 2016 roku w Grand Palais i skupiała się na wpływie Picassa na sztukę współczesną. Druga natomiast miała miejsce niespełna rok później, w tej samej lokalizacji. Szczególne wrażenie odegrały na mnie wówczas kolaże niemieckiego dadaisty Kurta Schwittersa. Mimo, że wydarzenie było niemal w całości poświęcone meksykańskim autorom i autorkom, na co oczywiście już z założenia wskazywał tytuł, to nie zabrakło innych europejskich artystów. Schwitters pokazywał wtedy niewielkie ugrowo-brązowe kompozycje figur geometrycznych oraz wycinków z gazet.

Wspominając o rdzeniu moich inspiracji, nie chcę nazywać swoich kolaży uwspółcześnioną wersją poprzednich. Pragnę jedynie przyznać, że twórczość wspomnianych mistrzów, nawet podświadomie, silnie wpływa na moje działania i jest to związane z ugruntowaną już tradycją “collage”. Z tego względu postanowiłam prześledzić te punkty w historii, które odegrały kluczową rolę w rozwoju tej techniki. Efekt swoich badań przedstawiłam w załączonej infografice.

Nie ulega wątpliwości, że przeszła ona imponującą drogę – od tradycyjnych ręcznie tworzonych wyklejanek surealistyczno-dadaistyczno-kubistycznych po te tworzone za pomocą programów projektowych i Internetu. Okazuje się, że jak twierdzi Wikipedia, kolaż znalazł obecnie dość spore zainteresowanie wśród architektów, projektantów i designerów. Fragmentaryzacja treści, ich wycinkowość lub wybiórczość jest przecież bardzo aktualnym symbolicznym atrybutem współczesności w ogóle. Nic więc dziwnego w tym, że po to narzędzie komunikacji sięga tak wiele twórców. Kolaże nie osiągają jednak w dalszym ciągu tak zawrotnych cen na aukcjach sztuki jak malarstwo (i mam tu na myśli zarówno polski jak i światowy rynek). W poprzednim wieku był on wręcz atakiem na malarstwo co stanowi zabawny kontekst dla tego stanu rzeczy. Spoglądając na awangardowe kariery artystyczne, kolaż był przede wszystkim narzędziem rewolucji w patrzeniu na sztukę. Dadaiści z gazetowych wycinków tworzyli przecież całe poematy wizualno-tekstowe. I nie były one bynajmniej narzędziem rynkowym. Dopiero teraz, po śmierci autorów, osiągają imponujące ceny lub też po prostu należą do kolekcji różnych instytucji i są dzięki temu wystawiane. Zjawisko można zaobserwować chociażby w przypadku kolaży Władysława Strzemińskiego czy fotomontażu Mieczysława Bergmana.

Moją twórczość kieruję raczej w stronę popkulturowych wzorców takich jak chociażby Richard Hamilton i jego „ Just what is it that makes today’s homes so different, so sppealing?” Rozbieżność motywów nie odgrywa tutaj większego znaczenia. Chodzi mi przede wszystkim o sposób łączenia struktur, tekstur i kolorystykę. Do równie wpływowych artystów zaliczam także czeskiego kolażystę Jiříego Kolářa. Jego surrealistyczne wizje łączące motywy z historii sztuki, zaskakujące kształty oraz zwielokratniające obrazy są odpowiedzią na współczesne postprodukcje komputerowe.

Te i inne sposoby artystycznej komunikacji stanowią dla mnie ogromną bazę informacji. Od czasu do czasu będę się nią z Wami dzielić.

Au revoir!
Marlena