Styczniowy wpis pragnę poświęcić genezie francuskiego słowa ,,journal”. Wiadomym jest, że wykorzystuję tę formę gazet w swoich kolażach. Samo znaczenie stosowanych materiałów wydaje mi się więc być rzeczą ważną, a nawet kluczową w produkcji prac. Motywy zaczerpnięte z profesjonalnych sesji zdjęciowych, ekskluzywne wnętrza i piękni ludzie mogą przyjmować różne, niekoniecznie racjonalne konfiguracje właśnie dzięki technice łączenia konwencji.

Drugą bardzo ważną wartością jest sam papier pachnący drukiem. Nie ma nic lepszego niż przeglądanie kolorowych obrazów po raz pierwszy. Otwarcie nowego numeru kojarzy mi się z niepowtarzalnym lekko chemicznym zapachem. Powracając do samego journalu, dosłownie z francuskiego to słowo ,,codzienny”, oznacza on zapis codziennych czynności. Z czasem przedziały czasowe pomiędzy wpisami lub zamieszczonymi informacjami zaczęły odgrywać coraz mniejszą rolę. Chodziło głównie o utrzymanie chronologii i aktualności publikowanych treści. Przeglądając drukowane journale z różnych dziesięcioleci można faktycznie zauważyć, a nawet wyodrębnić panujące wówczas trendy. Dlatego też traktuje się je jako materiały archiwalne równie ważne jak książki (ja również je tak traktuję, mimo stosowania totalnej dekonstrukcji i eklektyzmu). Twórcy komunikują się z odbiorcą głównie za pomocą obrazów. Estetyka komponowania treści, stosowania określonych stylów stanowi przecież inspiracje również dla współczesnych grafików projektowych. Tak samo i ja projektuję alternatywną rzeczywistość. Łączę czasy i estetyki, gromadząc przy tym znaczną ilość historycznych lub współczesnych artefaktów. Czy tym samym moje prace zyskują lub z czasem zyskają na wartości będąc faktycznymi pamiątkami z przeszłości?

Kolejne, jedne z ciekawszych definicji tego pojęcia łączy się z publikacją własnych, codziennych myśli, jak podaje Słownik Cambridge Dictionary. Czytamy, journal to: ,,a written record of what you have done each day, sometime sincluding your private thoughts and feelings” [tłum. M.M. – pisany rejestr codziennych czynności wraz z prywatnymi myślami i odczuciami autora] i definicja ta chyba najtrafniej określa moje kolaże. Już samą technikę mogę nazywać zatem pełnoprawnym journalem, ponieważ ukazuje aktualne myśli i epokowe fakty. W tym wypadku epokowe fakty oznaczają potrzeby estetyczne odbiorcy XXI wieku.

Źródła: